Humor dnia
Przychodzi blondynka do sklepu obuwniczego.
Ogląda buty na szpilkach.
Po około 30 minutach podchodzi do niej kasjerka:
- Czy mogę w czymś pomóc?
- Tak - Odpowiada zmieszana blondynka - Potrzebuję buty na szpilce.
Kasjerka szuka... i szuka.
Po 20 minutach znalazła buty.
Pokazuje blondynce i pyta:
- Czy takie odpowiadają pani gustowi?
- Ile ta szpilka ma cm?
- 11 - Odpowiada spokojnie kasjerka.
- Hyyy!...Jedenaście cm nad ziemią! Ja mam lęk wysokości!
Polak, Czech i Niemiec idą korytarzem.
Nagle zobaczyli rój pszczół.
Przechodzi Niemiec - cały pogryziony.
Przechodzi Czech - cały pogryziony.
Przechodzi Polak z jednym ugryzieniem na policzku.
Reszta się pyta:
- Co się stało?
- Zabiłem jedną a reszta poszła na pogrzeb
Spotyka się dwóch malców przed przedszkolem.
Jeden mówi:
- Wiesz, że mój tata pływa w marynarce?
- A mój w kąpielówkach.
W wojsku dowódca objaśnia:
- Gdy skaczemy z samolotu liczymy do 5 i szarpiemy dłuższą linkę. Jeśli nic się nie otworzy, krótszą. Jak nadal nic, czytać dalsze instrukcje.
Jasio skacze.
Raz, Dwa, Trzy, Cztery, Piec.
Ciągnie i nic.
Łapie za 2, ciągnie i nadal nic.
Wyjmuje książkę z instrukcją i czyta:
- Zdrowaś Maryjo łaski pełna.
Przychodzi mama z Jasiem do lekarza i mówi:
- Niech pan coś zrobi! Wszyscy koledzy Jasia uważają, że śmierdzi.
Lekarz go bada, maca, sprawdza.
W końcu pyta:
- Jasiu, czy ty zmieniasz skarpetki?
- No pewnie! Z lewej nogi na prawą, a z prawej na lewą.
Jasiu na lekcji matematyki pakuje się i wychodzi.
Nauczyciel pyta:
- Jasiu gdzie idziesz jeszcze trwa lekcja?
- Ile razy wychodzę z domu mama zawsze mi mówi żebym wracał jak zacznie padać, niech pan patrzy jaka ulewa.
Mówi mrówka do słonia:
- Pożycz mi kąpielówki.
- Nie bo mi rozciągniesz.
Wesele. Pijana mysz podchodzi do orkiestry, kładzie stówkę na stół i mówi:
- Panowie! Grajcie Myszerej..!
- A co to jest?
- Płacę i wymagam - grajcie!
- No dobrze, ale jak to idzie?
- Myyszereeeej panceerniii...
Przychodzi facet do księgarni i mów:i
- Poproszę książkę "Polacy na mundialu"
- Fantastyka piętro wyżej.
Jedzie motocyklista 220 km/h.
Patrzy wróbelek i go potrąca.
Motocyklista zawozi go do domu, daje klatkę, jedzenie i picie.
Rano wróbelek wstaje.
Patrzy: Kraty, woda, jedzenie.
- Kurcze, zabiłem motocyklistę.
|